Czas czytania artykułu
Głębokie zrozumienie
Młodzi Ludzie wyeksponowani na wiele bodźców, czasami odbierają słowa jako ciosy. I emocje rosną. Pojawia się żal, strach, gniew. Czasami panika i łzy. Morze łez.
Uregulowany dorosły już dobrze zna swoje ciało, rozumie wiele mechanizmów i jest w stanie poprowadzić przez tę drogę Dziecko lub Nastolatka, które przeżywa bardzo silne emocje.
I właśnie. Specjalnie nie piszę złe, czy dobre emocje. Wszystkie z nich są dla nas ważne, gdyż są wskazówkami – dzięki nim rozumiemy, co się z nami dzieje, w jakim położeniu jesteśmy. Gniew, smutek, rozżalenie to nie są emocje, które należy wrzucić do listy złych. Bynajmniej. Ale te właśnie emocje, gdy niepowstrzymane, nieukojone mogą wzbierać na mocy i doprowadzić do zachowań, których można później żałować, czy też wypowiedzenia słów, które jak noże, zostawią blizny.
Zatem, postarajmy się zrozumieć, co dzieje się w naszym organizmie, gdy jesteśmy w emocjonalnie trudnym położeniu.
Dzwony biją na alarm
Wtedy do gry wchodzi układ współczulny, którego zadaniem jest przygotowanie organizmu do poradzenia sobie z daną sytuacją. Dlatego organizm zaczyna się zmieniać: serce bije szybciej, oddech staje się płytszy i szybszy, mięśnie napinają się, źrenice rozszerzają się, rośnie czujność i mózg zaczyna uważniej wychwytywać wszystko, co może mieć znaczenie.
Często naturalną konsekwencją jest mocno katastroficzne myślenie. Młody Człowiek myśli, że to jego wina, że już tam zawsze będzie, że nikt go nie rozumie i że nigdy sobie z tym nie poradzi.
I wtedy wkracza uregulowany dorosły. Rozumie to położenie – na wskroś. Podchodzi powoli, siada obok, oddycha głęboko. Milczy. Nie dotyka Dziecka. Jest obecny. Siedzi obok i nadal tylko głęboko oddycha.
Ponieważ mózg Dziecka cały czas skanuje otoczenie, to zachowanie dorosłego już zaczyna być zastanawiające. Dziecko natychmiast zauważa różnicę między swoim stanem emocjonalnym, a dorosłego.
Nowe dane
Dla mózgu Dziecka, czy Nastolatka to zachowanie dorosłego to po prostu nowe dane, które odbiera. Jeżeli mózg zaczyna oceniać sytuację jako coraz bardziej bezpieczną, stopniowo zwiększa się wpływ układu przywspółczulnego na pracę organizmu i powoli maleje konieczność utrzymania maksymalnej mobilizacji.
Co może zacząć zmieniać się w organizmie młodego Człowieka? Serce zaczyna bić nieco wolniej, oddech stopniowo się wydłuża, mięśnie zaczynają tracić część napięcia, pęd myśli może stopniowo słabnąć, płacz może się uspokajać. Organizm wraca do równowagi. Napięte ramiona opadają w uldze. Już nie musi być w gotowości.
Współregulacja
To, co opisałam, to dość typowy przykład współregulacji, gdzie spokojna obecność jednej Osoby ma bardzo duży wpływ na stan emocjonalny drugiego Człowieka.
Wielu z nas popełniło ten błąd próby wyciszenia krzyku krzykiem, czy też logicznymi, racjonalnymi argumentami. Ale czy mamy wspomnienia, że to zadziałało? Krzyk buduje strach. To jest wymuszona cisza, która przeszywa. Krzycząc na Dziecko, które jest w rozregulowanym stanie emocjonalnym, to tak jakby kazać komuś natychmiast przestać mieć 39 stopni gorączki. Zgodnie z biologią organizmu niewykonalne.
W drodze do samoregulacji
Umiejętność samoregulacji to nie jest żadna magiczna sztuczka. Nie działa tak jak wkucie tabliczki mnożenia, gdzie w nocy o północy wiemy ile jest siedem razy sześć (przyznaj się, pamiętasz?).
Samoregulacja to znajomość swojego Ciała i umiejętna z nim współpraca. Rola dorosłego we wsparciu nauczenia się tej umiejętności na początku rozwoju Dzieci jest nieoceniona. Przypuszczam, iż wiele nieukojonego smutku uruchamia zaskakującą rozpacz już późno w dorosłym życiu, gdy ktoś tylko lekko dotknie naszego bolesnego miejsca.
Dorosły, który daje przykład swoim uregulowanym zachowaniem, jest drogowskazem dla młodego Człowieka. Informacją, że i On tak samo może poznać siebie i sobą się opiekować. Taka być może niedoceniana czynność jak głębokie oddychanie, daje ukojenie i opóźnia czas reakcji – głównie tej gniewnej. Policz do dziesięciu i jest szansa, że nie będziesz potrzebował odwetu, ale przerwiesz ten krąg oddawania sobie ciosów.
Nie zawsze też potrzebujemy słów od Ludzi, by tłumaczyli nam jakie to nieuzasadnione czuć to, co czujemy. W momencie wysokich emocji potok logicznych wyjaśniających słów jest marnym drogowskazem. To jak „skręć w lewo”, ale kiedy i na których światłach?
Mocne uziemienie
Regularny oddech, cisza, obecność to są cenne wskazówki, które możemy ćwiczyć już od dzisiaj. Po co czekać? Coraz więcej też wiemy o wartości dotyku, ale nie czyjegoś. Ucząc się samoregulacji, warto zaobserwować, jak reagujemy na swój własny dotyk. W momencie strachu, stresu, napływu łez do oczu, spróbujmy dotknąć własnej klatki piersiowej, położyć dłoń na ramieniu. Zmienia to perspektywę i może pozwolić naszemu umysłowi analizować inne dane. Kojącego dotyku.
Wszystkie emocje są ważne. Są wskazówkami. Ale zbyt silne mogą prowadzić do niepotrzebnego cierpienia. My jako ludzie jesteśmy w stanie sami pomagać sobie być dla siebie wsparciem, gdy nie ma obok Osób, którym ufamy.
Zaobserwowałam, że samoregulacja zaczyna być jedną z najcenniejszych umiejętności nowoczesnego świata. To dobrze. Świadczy to o tym, jak bardzo jesteśmy świadomi i mimo, iż w ogromnym tempie rozwijamy technologię, nadal chcemy wracać do siebie, do Natury.
Autor: Magdalena Siatkowska